Bądź na fali! - List

Hello Sweethearts!

Dziś będzie nieco inaczej, mam nadzieję, że Was zainteresuję.
Listem od Czytelniczki.
 

Jakiś czas temu napisała do mnie Czytelniczka (na jej prośbę nie wymienię nawet imienia) z takim pytaniem:
 
"Witam! 
Pisała mi Pani o wygniataniu fali, nie wiem jak to zrobić i jak się do tego zabrać. Mogę prosić o wytłumaczenie?"
 
Ależ oczywiście!
Jakiś rok temu, kiedy zastanawiałam się, czy moje włosy są falowane, czy proste (bo zawsze były jakieś krzywe) znalazłam gdzieś magiczne instrukcje na temat wygniatania fal i wydobywania skrętu. Zaczęłam więc kombinować :)
 
Sposób pierwszy. Wygniatanie. (polecam osobom, których włosy mają tendencje do falowania)
 
Myjemy włosy i nakładamy odżywkę jak zawsze, rozczesujemy włosy (Koniecznie jeszcze na mokro! Pamiętajmy, że włosy falowane/kręcone czesane na sucho zareagują puchem i pudlem.) Włosy mokre (ledwo spłukane)– kładziemy na płasko otwartą dłoń, którą unosimy do góry – pasmo miękko ułoży się na dłoni zgodnie ze swoim naturalnym skrętem, później zaciskamy dłoń lub przyciskamy ją do głowy i odczekujemy chwilę "wyciskając" wodę. Nie powinnyśmy robić ręcznikowych turbanów, ale z powodzeniem można wygniatać włosy w ręcznik, szybciej pozbędziemy się nadmiaru wody.
Do wygniatania fal Można użyć żelu lnianego (ma ten plus, że ciężko z nim przesadzić), lub innego sprawdzonego stylizatora. Żel ma za zadanie utrwalić nasze fale. Po jego nałożeniu powtarzamy czynność wygniatania.
Teraz należy czekać, nie dotykając ich i pod żadnym pozorem nie czesząc (!) do całkowitego wyschnięcia.
Można pomóc sobie suszarką z dyfuzorem. Układamy na nim pasma włosów zaczynając od końcówek - jak na dłoni podczas wygniatania – i podnosimy dyfuzor w górę. Suszymy zawsze chłodnym nawiewem i na niskiej mocy, aby nie rozwiewać włosów na wszystkie strony. Pamiętajmy o tym, że suszarkę włączamy dopiero wtedy, gdy włosy już leżą na dyfuzorze i wyłączamy, zanim je z dyfuzora zdejmiemy. Po całkowitym wysuszeniu/wyschnięciu włosów, można jeszcze raz je wygnieść - nie będą postrączkowane. Włosy muszą być jednak całkowicie suche - nawet lekko wilgotne stracą skręt.
 
Metoda 2. Plopping/plunking/ręcznikowanie.
 
 
Myjemy włosy i nakładamy odżywkę jak zawsze, rozczesujemy włosy i rozkładamy ręcznik (lub delikatniejszą dla włosów koszulkę bawełnianą) na płaskiej powierzchni (jeśli jesteśmy wysportowane i mamy na tyle miejsca, może być podłoga, ale sprawdzi się też pralka, stół czy taboret). Później wystarczy – nachylając głowę w dół – położyć na ręczniku włosy. Zakrywamy ręcznikiem tył głowy, skręcamy po bokach i związujemy z tyłu.
Brzmi nieco abstrakcyjne, ale w rzeczywistości jest całkiem proste.
Zalecane jest trzymania "czepka" od 20 minut do kilku godzin (jeśli mamy czas) - w zależności od długości włosów. Można podsuszyć włosy suszarką, korzystając z dyfuzora lub dalszego ugniatania.
 
Metoda 3. Koczek ślimaczek.
 
Klasyka gatunku. Zbieramy wszystkie włosy w jedną kitkę (lub więcej, wtedy skręt będzie drobniejszy), owijamy wokół własnej osi, aż zrobimy z włosów ślimaczka, podpinami żabkami (najlepiej trzymają) i już :)
Po jakimś czasie rozpuszczamy włosy i mamy piękne fale.

Sposób 4. Warkocze.

Kolejny klasyczny sposób, który działał już na nasze babki i prababki. Chyba nie muszę tłumaczyć :)

Sposób 5. Sockbun.

 
Zrób kucyk, na końce włosów nałóż wypełniacz lub zrolowaną skarpetkę z obciętymi palcami (powinna wyglądać jak pączek donut :) ) Wkład przełóż przez kucyk. Przeciągnij go na koniec kucyka, podwiń końce włosów i zroluj włosy. Gotowe.
 
Tymi sposobami uzyskamy luźne, średnio zdefiniowane, plażowe fale. Z założenia :)
Ja podczas wygniatania fal około roku temu uzyskałam taki efekt za pomocą żelu z siemienia lnianego.

Plan był dobry, wykonanie niezłe, wyszło jak zwykle ;)
 
Próbowałyście kiedyś tych sposobów?
Chciałybyście poznać moje sposoby na bardziej zdefiniowany skręt i ciaśniejsze loki?

 
 

6 komentarzy:

  1. Niestety na moje proste jak druty włosy żaden ten sposób nie zadziałał :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje też są "druciane", dlatego celowo wrzuciłam zdjęcie po tym, jak je wygniotłam żelem lnianym :)

      Usuń
  2. Nie próbowałam i nie zamierzam, lubię moje proste włosy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja moje też, ale czasem fajnie coś zmienić :)

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony komentarz, mam nadzieję, że z chęcią wrócisz tu znowu!

Buzi! :*