CHI Tea Tree Oil - recenzja serii

Hello Sweethearts!

Dzisiaj chcę Wam przedstawić recenzję inną niż wszystkie dotychczasowe, mam nadzieję, że spodoba Wam się zarówno forma jak i oczywiście przedstawiony produkt!
Uwaga, zaparzcie sobie herbatkę, bo będzie długo.
Zapraszam!
O olejku z drzewa herbacianego słyszałam zawsze w samych superlatywach, toteż byłam bardzo mile zaskoczona, kiedy od Bosco Design otrzymałam paczuszkę z nową serią firmy Farouk, która opiera się właśnie na tym cudeńku. Oto, co możemy przeczytać:

"Przedstawiamy niezwykłą serię CHI Tea Tree Oil, powstałą na bazie olejku z drzewa herbacianego, mięty pieprzowej i jedwabiu. Ta niepozorna mieszanka zadziała niczym bomba regeneracyjna dla Twoich włosów. Olejek z drzewa herbacianego to naturalny przeciwutleniacz, który odblokowuje pory i uzupełnia niedobory wilgoci. Olejek z mięty pieprzowej zadba o skórę Twojej głowy i zapobiegnie nieprzyjemnym podrażnieniom, tworząc warstwę ochronną na uszkodzonym naskórku. Jedwab dodatkowo nawilży włosy i doda im niepowtarzalnego blasku."
O samym olejku musiałam się jednak nieco dokształcić, dzięki czemu teraz wiem, że ma bardzo silne właściwości zabójcze dla bakterii, grzybów i wirusów. Od razu pomyślałam, że świetnie sprawdzi się na problematycznej skórze głowy, gdyż wspaniale ją oczyszcza. (W innych miejscach na ciele również się sprawdzi :) ) Wskazany jest do leczenia łupieżu, łojotoku i trądziku. Reguluje pracę gruczołów łojowych, działa ściągająco i regenerująco oraz zapobiega zakażeniom. 
W paczce znalazłam szampon, odżywkę i serum z serii CHI Tea Tree Oil, oraz masę próbek, które postanowiłam przekazać w dobre ręce, oraz poznać opinie innych, które również przeczytacie.
W pierwszej kolejności, dorwałam Mojego Lubego, który może się pochwalić burzą szalenie gęstych, ciemnych, falowanych włosów. Oto jego opinia:

"Ciekawy dzień. Byłem umówiony z moją narzeczoną, przyjechała, jak zawsze z uśmiechem na ustach. Na dzień dobry (a właściwie dobry wieczór) pochwaliła się - dostałam paczkę od Bosco Design. Patrzę a w środku takie małe coś. Czarne ze srebrną nakrętką. Macam, oglądam, odkręcam i zrywam sreberko... Zapach powalił. Interesujący, choć niekoniecznie przyjemny. Przynajmniej dla mnie. Delikatnie zrażony doznaniem jakim uraczył mnie zmysł węchu odkładam misterne fiolki. Poszły w odstawkę, szczególnie dlatego, że tego wieczoru miałem o wiele ciekawsze plany. Dzień później, lekko otępiały, z rozczochranymi włosami zainteresowałem się ponownie tajemniczymi buteleczkami. Szampon i odżywka. Chwała Panu że słucham jeszcze swojej kobiety - rozróżniam te babskie mazidła. Okej, szampon najpierw na łepetynę, umyć skórę głowy (skórę, a nie włosy! Gdybym zrobił inaczej to moja ukochana zmieniłaby status na Facebooku na "wdowa"). Śmierdzący specyfik okazał się być pienistym, nienagannie pachnącym szamponem - czyżby pochodna zapachu mięty? Spłukałem, nałożyłem odżywkę na włosy. Zapach podobny. Całkiem przyjemnie przyległa do moich kudłów. Po odświeżającym prysznicu, spłukałem głowę i... No właśnie, zaskoczenie! Stoję przed lustrem i gnębię ręką włosy. Miękkie, mocne, błyszczące, pachnące. Zaskoczenie i kolejny krok w kierunku poznawania toku myślenia kobiet. Przynajmniej mam taką nadzieję."


Kilka dni później, spotkałam się z przyjaciółką - Magdą, która postanowiła zawalczyć o piękne i zdrowe włosy. Podarowałam jej do wypróbowania cały komplet: szampon, odżywkę i serum.

"Kilka dni temu od włosomaniaczki, a prywatnie mojej przyjaciółki trafiły w moje ręce próbki "Tea Tree Oil". Trzy zielone buteleczki. Szampon, odżywka, serum. Zapytała, czy nie chciałabym spróbować - oczywiście się zgodziłam, choć przyznam szczerze, byłam troszkę sceptycznie nastawiona. Sama od jakiegoś czasu zmagam się z moimi włosami i bałam się czy aby na pewno dobrze zrobiłam zgadzając się na test. Nie pożałowałam! Ale do rzeczy... Pierwsze wrażenie przy użyciu szamponu - mieszane. Na pewno zaskoczyć Was może dość specyficzny zapach ziół (przynajmniej mnie się tak wydaje, że czuję tam zioła). Później do zapachu można się przyzwyczaić, nie jest aż tak bardzo rażący. Szampon jest niesamowicie wydajny, wystarczy dosłownie odrobina i spokojnie taką odrobinką można dokładnie umyć głowę. Przy myciu w pewnym momencie czuje się "orzeźwienie" pewnie to przez skład. Odżywka ma podobną konsystencję, dobrze rozprowadza się na włosach i również wystarczy niewiele, alby pokryć nią półdługie włosy. Łatwo się zmywa, Tutaj muszę nadmienić, że troszkę ciężej wydostawała się z buteleczki niż szampon. Serum wystarczy na długo... Generalnie polecam! Ja jestem zadowolona. Zwłaszcza z szamponu! Włosy już po pierwszym użyciu są grubsze i naprawdę gęstsze. Jeżeli macie możliwość, to naprawdę warto zaopatrzyć się w te kosmetyki."

Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie dorzuciła czegoś od siebie. Poniżej przedstawiam Wam składy całej trójki. Na zielono zaznaczyłam kluczowe składniki, na niebiesko łagodne dla włosów, a na czerwono te "złe" :)

Szampon:

Aqua/Water/Eau, Cocamidopropyl, Betaine, Sodium C14-16 Olefin Sulfonate, Cocamidopropyl Hydroxysultaine, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Propanediol, Acrylates Copolymer, Hydrolyzed Silk, Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Leaf Oil, Mentha Piperita (Peppermint) Leaf Oil, Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil, PEG-12 Dimethicone, Glycol Distearate, Steareth-4, Glycolic Acid, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Phenoxyethanol, Methylisothiazolinone, Propylene Glycol, Sodium Cocoyl Isethionate, Sodium Lauroamphoacetate, Sodium Methyl Cocoyl Taurate, Panthenyl Hydroxypropyl Steardimonium Chloride, PEG-150 Pentaerythriyl Tetrastearate, PEG-6 Caprylic/Capric Glycerides

Woda, łagodna substancja myjąca, alkohol tłuszczowy, humektant, delikatny detergent, humektant, stabilizator, hydrolizowany jedwab, olejek z drzewa herbacianego, olejek z mięty pieprzowej, olejek lawendowy, emolient, emolient, emolient, kwas/konserwant, antystatyk, konserwant, konserwant, humektant, delikatny detergent, delikatny detergent, nieco silniejszy detergent, antystatyk, konserwant, emulgator.

Odżywka:

Aqua/Water/Eau, Cetaryl Alcohol, Dicetyldimonium Chloride, Cetyl Alcohol, Stearamidopropyl Dimethylamine, Propanediol, Polysorbate 60, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Hydrolyzed Silk, Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Leaf Oil, Mentha Piperita (Peppermint) Leaf Oil, Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil, C12-16 Pareth-9, C11-15 Pareth-7 Trimethylsiloxyamodimethicone, Glycerin, Glycolic Acid, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Amodimethicone, Cetrimonium Chloride, Trideceth-8, Panthenyl Hydroxypropyl Steardimonium Chloride, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Hexylene Glycol, Potassium Sorbate, Polyquaternium-37, Propylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate, PPG-1 Trideceth-6

Woda, emolient tłusty, antystatyk, emolient, antystatyk, humektant, emulgator, oliwa z oliwek, hydrolizowany jedwab, olejek z drzewa herbacianego, olejek z mięty pieprzowej, olejek lawendowy, alkohol, emulgator chemiczny, silikon zmywalny delikatnym szamponem, gliceryna, konserwant, antystatyk, silikon zmywalny delikatnym szamponem, konserwant, detergent, antystatyk, konserwant, emolient, rozpuszczalnik, konserwant, antystatyk, humektant, emolient, emulgator.

Serum:

Cyclopentasiloxane, Cyclotetrasiloxane, Dimethiconol, Caprylyl Methicone, Cyclohexasiloxane, Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Leaf Oil, Mentha Piperita (Peppermint) Leaf Oil, Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil, Phenoxyethanol, Aqua/Water/Eau, C12-15 Alkyl Benzoate

Silikon lotny,  silikon lotny, emolient, emulgatoremolient, olejek z drzewa herbacianego, olejek z mięty pieprzowej, olejek lawendowy, konserwant, woda, emolient.

O ile skład szamponu jest całkiem przyzwoity, serum powiedziałabym, że ma rewelacyjny skład do zabezpieczania końcówek, to jak patrzę na odżywkę, to mam mieszane uczucia. Nie sprawdzi się w pielęgnacji bezsilikonowej, ale wciąż na czapkowo-szalikową pogodę będzie jak znalazł. Poza tym, nie ma co oceniać książki po okładce - trzeba wypróbować ;)



Teraz mogę Wam opowiedzieć, co ja sądzę o całej serii.

Na "sucho" przed myciem, cała trójca moim zdaniem miała zapach kropli żołądkowych - tych, które za dzieciaka mama dawała mi na łyżeczce cukru :) Zapach dość ciężki, ziołowy, mentolowy. Ale w gruncie rzeczy bardzo przyjemny. Podczas mycia, jak tylko szampon zetknął się z mokrymi włosami, miałam w głowie jedynie: "O ja cieee... jak henna, ten sam obornik, nie napiszę o tym..." Ale już po krótkiej chwili zapach zmienił się na bardzo, bardzo przyjemny, ze względu na mocny zapach lawendy i mentolu - który ja bardzo lubię. Wydajność szamponu jak i odżywki sądzę, że raczej standardowa - przynajmniej na moich dużo dłuższych niż Magdy włosach, choć wydaje mi się, że szampon wystarczy na dłużej.

Ogólnie jestem jednak z całej serii bardzo zadowolona. Po użyciu jej, włosy były bardzo błyszczące i miękkie, czego zdjęcia niestety nie oddają (a zobaczyć możecie tutaj KLIK). A serum przytuliłam już na stałe do torebki :)

A Wy, znacie już zalety olejku z drzewa herbacianego, czy musicie jak Magda, przetestować na sobie? :)

Nie zapomnijcie dodać mnie do obserwowanych, żeby być na bieżąco z nowymi wpisami, jak również zalajkować fan page KLIK i instagrama KLIK

8 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawa seria kosmetyków i fajna recenzja, facet się postarał, mojego to bym nie zmusiła ;-) Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podobało, mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej :)

      Usuń
  2. Hej kochana jakiś czas temu wygrałaś u mnie w konkursie wypełniacz do kucyka. Możesz się do mnie odezwać na maila?

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam tych kosmetyków, natomiast lubię bardzo ich tytułowy składnik. To jeden z półproduktów, które zawsze mam w domu. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wobec tego bardzo polecam całą serię, jest naprawdę świetna! :)

      Usuń
  4. lubię ich kosmetyki, ale tej serii nie znalam ;)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony komentarz, mam nadzieję, że z chęcią wrócisz tu znowu!

Buzi! :*